środa, 18 lutego 2009

moja Valhalla - kraina wiecznego szczescia.....


Walhalla, Valhalla (staronord. Valhöll – komnata, pałac poległych) – w mitologii nordyckiej miejsce przebywania poległych w chwale wojowników (tzw. Einherjerów), których z pola bitwy zabierały walkirie, a na progu Walhalli witał ich Bragi. Walhalla znajduje się w Asgardzie, a dokładniej w Gladsheim i należy do głównego boga Germanów, Odyna. Pałac o 540 bramach, przez które jednocześnie mogło przejść 800 wojowników idących ramię w ramię. Najstarszą bramą jest wiecznie otwarta Walgind. Na zachód od niej wisi przybity do ściany wilk, którego dziobie orzeł. Ściany pałacu Odyna pokryte są złotymi włóczniami, a sufit złotymi tarczami. Ławy obłożone są zbrojami wojowników, którymi Walhalla jest wypełniona. W Walhalli całymi dniami toczą się nieustające bitwy, a wieczorem wszyscy ucztują. Przyrządzany jest dzik Sahrimnir w kotle Eldhirmnir przez kucharza o imieniu Andhrimnir. Rogi z miodem podają walkirie, pije się również mleko kozy Heidrun. Wojownicy piją, jedzą i ćwiczą, aby w chwili końca świata stoczyć ostateczną bitwę ze złem u boku Thora. Walhalla to kraina wiecznego szczęścia.

to cytat z Vikipedii....... btw, a simple source of basic knowledge ;)

Akureyri wydaje sie byc takim wlasnie miejscem.... taka moja kraina szczescia - moze jeszcze nie wiecznego, choc kto to wie..... aczkolwiek troszke to mnie rozleniwia... i jakos brakuje mi motywacji do intesyfikacji moich dzialan na roznych polach

Hlíðarfjall ostatnio dal sie mi bolesnie we znaki..... az wstyd pisac..... wywalilem sie :) ale zeby to bylo na jakiejs czarnej trasie, no to mozna powiedziec: bylo trudno...
a ja sie wywalilem pod wyciagiem, na najbardziej wyplaszczonym odcinku stoku ;)
fakt, druga nartostrada, rownolegla do mojej, zjezdzal jakis gosc i kierowal sie w to samo waskie przejscie co ja, a wiec musialem nieco zmodyfikowac swoj tor jazdy no i przy skrecie narty "wyjechaly" mi na lodzie spod d**** a ja sam upadlem i w tym momencie poczulem potezny i paralizujacy bol w lewym kolanie.... masakra jakas.... wyglada na to, ze moje krawedzie nie wytrzymaly wypadkowej predkosci i promienia skretu... ale po chwili moglem juz jezdzic..... bol jednak pozostal....
zrobielm wiec sobie przerwe dwudniowa w jezdzie
dzis juz bylo ok, snieg dzis byl mocno zmrozony, wiec baaardzo twarrrrdy... a do tego wial bardzo silny wiatr... moje kolano odczuwalo zatem kazdy skret, kazdy skok ale dalem rade ;)
pojezdzielm ponad godzine osiagajac bardzo duze predkosci na tym sniegu, jednak potem spasowalem i wrocielem do domu.
jeszcze raz potwierdza się opinia, że ten typ narty błędów nie wybacza, czego boleśnie doświadczam w ciągu ostatnich kilku dni....


znalazlem w necie magisterke o dowodzie ontoligicznym - i znow zaskoczenie.... ze tez jeszcze ktos o tym pisze.... w dzisiejszych czasach i na swieckiej uczelni, (Wydział Nauk Społecznych US, oczywiscie istytut Filozofii, no bo jakiz inny moze byc???
zaskoczenie......... myslalem, ze poza kilkoma duchownymi, nikt sie juz nie interesuje czyms takim jak dowod ontologiczny, a jednak..... praca ma tytul piekny: Analiza dowodu ontologicznego na istnienie Boga u św. Anzelma z Canterbury. Jej autorem jest Grzegorz Bułka, ktory napisal te magisterke w roku 2005.
no ale nie ma tam ani slowa o moim cichym bohaterze, czyli panu Kurcie.

Kurt Gödel (1906-1978). Urodził się w 1906 roku w Brnie. W roku 1923 wstąpił na uniwersytet w Wiedniu. Tam zainteresował się logiką matematyczną. W roku 1929 ukończył pracę doktorską.
Po dojściu Hitlera do władzy Gödla wyemigrował do USA. Całą resztę życia spędził w Institute for Advanced Study w Princeton jako profesor; nie wymagano jednak od niego prowadzenia żadnych zajęć ze studentami. Jego najbliższym przyjacielem w Princeton był Albert Einstein.
I jeszcz taka mała ciekawostka dropsa z życiorysu pana Kurta.
Gödel po emigracji do USA starał się uzyskać obywatelstwo amerykańskie. W tym celu należało między innymi zdać "egzamin" ze znajomości konstytucji Stanów Zjednoczonych. Gödel, rzetelnie przygotowując się do egzaminu odkrył, że sama konstytucja jest wewnętrznie sprzeczna logicznie ;) co potem usiłował udowodnić przed komisją egzaminacyjną. Na jego szczęście obecni przy tym przyjaciele matematyka (m.in. właśnie Albert Einstein) nie pozwolili mu na to.
Kurt zmarł w roku 1978.

Natomiast gosc znalazl innego czlowieka, ktory takze dokonal proby formalizacji tego dowodu - tak jak Gödel, a mianowicie Gyula Klima. Jak stwierdził Klima, zgodnie z duchem filozofii średniowiecznej, argumentami w dowodzie Anzelma są również przedmioty myśli – a zatem nie tylko przedmioty realnie istniejące. Ale jak to w filozofii bywa, znalazl sie jeszcze jeden gosc, Tony Roark, ktory odrzucil interpretacje Klima - chyba jednak nikt z nich nie dotarl do tego, co napisal Kurt....
no wlasnie, wracajac do Kurta Gödela...

Do najbardziej znanych osiągnięć matematycznych Gödla należą twierdzenia o niezupełności i niesprzeczności bogatszych teorii dedukcyjnych (to znaczy takich, które obejmują arytmetykę liczb naturalnych).


Rezultaty Gödla zalicza się do największych osiągnięć matematyki XX wieku. Gödel zajmował się również problemami ogólnej teorii względności; między innymi wyprowadził nietypowe rozwiązania równań Einsteina.

to tez za Vikipedia..... ;)

Twierdzenie Gödla –> w każdym systemie formalnym w którym można wyrazić teorię liczb istnieje formuła nierozstrzygalna, tzn. formuła, która jest prawdziwa lub fałszywa, ale taka, że ani ona, ani jej negacja nie jest dowodliwa.

Twierdzenie o niezupełności:
Dowolny system formalny zawierający w sobie aksjomaty arytmetyki liczb naturalnych, jest albo zupełny albo spójny i nigdy nie posiada obu tych cech jednocześnie. Można dowodzić prawdziwości wszystkich zdań takiego systemu, jednak wówczas istnieje w systemie pewne prawdziwe zdanie P, którego zaprzeczenie ~P również jest prawdziwe. Tak więc, albo system jest sprzeczny wewnętrznie, albo istnieją zdania, których prawdziwości nie da się wywieść z jego aksjomatów i twierdzeń.

Jeszcze inaczej, jak to zgrabnie pan Stanisław Lem ujął, "są wyspy na oceanie matematyki, do których nie sposób dotrzeć za pomocą małych kroczków metody dedukcyjnej"......

Gödel udowodnił, że istnieje więcej twierdzeń, niż da się wyprowadzić z aksjomatów - czyli że zdań prawdziwych jest więcej niż dowodliwych. Pośrednio wynika z tego, że matematyka może zawierać zdania sprzeczne - nie ma dowodu na niesprzeczność matematyki. Jeszcze innmi słowy, metoda dedukcyjna jest niewyczerpująca (jest zawodna).

Z twierdzenia o niezupełności wynika też, że matematyka nie jest i nie może być nauką zamkniętą i zakończoną, jak niektórzy do tego czasu sądzili.
czyli matematyka jest prawie jak wiecznosc...... :) math <=> eternity.... ciekawe, co na to powiedziałby Jacek Brodzki lub wujek Franiu T. lub John Forbes Nash Jr. ?????????

nie sadze jednak, ze znjadzie sie wielu zwolennikow teorii, ze matematyka jest kraina wiecznego szczescia.... :)

and wine from Chile even those with so charming name like SANTIAGO (cabernet sauvignon form Central Valley) are not my favourite ones... unfortunately..... ;)

a zdjątko umieszczone u początku tego posta to oczywiście Matterhorn.... kiedyś go zdobędę...

2 komentarze:

  1. One of the many treasures of exploring blogs...even those that are not of my language...is the finding of truth in that this is indeed a small world, and growing smaller.

    I live less then one hour from Princeton where Mr. Godel for many years studied and enriched the lives of many. I have a cousin who is employed at the University. Actually, I am 15 minutes out of New York City...Bayonne, New Jersey.

    I could only wish that one of my thoughts of life "never is not forever...it speaks only of what hasn't been' could have been dissected by such brillance as Mr. Godel.

    Language is meaningless if we only seek that which is simple to understand. But then, you are a sailor...you know this...or you just sail blindly never seeing the ocean beyond the horizon.

    Oh, and as to the wine...if we all enjoyed the same wines the vineyards would be bare.

    Cheers...to you and yours!
    OWW/Claire

    OdpowiedzUsuń
  2. I'm sure every man, every single human being on our Planet is looking for his own Valhalla, the place of everlasting happiness, or... at least HE or SHE is long for it...
    Kurt Gödel is one of my favorites thinkers - he is not only a scientist or a scholar, but a true THINKER. He was a mathematician but also a philosopher. He tryed to use math's paradigm to ratio Anselmi, The Ontological Argument for the existence of God. This Argument was proposed by by Anselm of Canterbury (1033–1109) in the second chapter of his Proslogion. A modal-logic version of the argument was devised by the mathematician Kurt Gödel. And the philosophy is my Valhalla ;)
    And what is your favourite wine???

    OdpowiedzUsuń