Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 stycznia 2013

Power of Mother Nature



"A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre"
Gn 1, 31

czwartek, 1 grudnia 2011

Bob


After running on over 100 festivals BOB finally reached Vimeo with his little running wheel. We would like to thank everyone who enjoyed the film, voted for us on festivals and gave us a laugh during the screenings. It's an incredible feeling to make people happy.

This was the first time we created an 3d animated movie during our studies at the Filmakademie Baden-Wuerttemberg and we would have never thought that it became that successful.
There are a lot of things we would have done differently nowadays but for a small team, six months and almost no knowledge of the software, we are proud with the result and finally want to share it with everyone.

Enjoy!

poniedziałek, 28 listopada 2011

kiedy rozproszą się te chmury?



Marc Eberschweiler, nazywany też Meb, był osobą upośledzoną umysłowo, potrafił bardzo ładnie malować. To Meb namalował obrazek, którego kopia wykorzystywana jest jako logo ruchu "Wiara i Światło".
To co namalował jest bardzo proste. Łódka z siedzącymi w niej osobami. Meb namalował 12 osób. Nie widać Jezusa ale na pewno znajduje się w łodzi, śpi gdzieś na jej pokładzie. Na obrazku widzimy też słońce i chmury. Zapewne obrazek powstał w jakimś natchnieniu, przecież Meb nie umiał liczyć.

Jego idea jest następująca:
w łódce jesteśmy my
i wspólnie dokądś płyniemy
czasami morze jest wzburzone,
czasami panuje cisza,
czasami musimy wiosłować
a czasami wiatr wydyma żagle ...
Meb na pewno to wszystko rozumiał.
Oto podpis towarzyszący jego rysunkowi: "O Panie, chmury rozpraszają się i pada na nas Twoje światło".

tekst pochodzi ze strony ruchu "Wiara i Światło"

środa, 9 listopada 2011

mnich i artysta, czyli coś o Wschodzie

Nie ustalono daty jego narodzin i zgonu, nawet imię i nazwisko nie są prawdziwe - było to imię zakonne, które przyjął po złożeniu ślubów zakonnych. Jednak właśnie ono stało się symbolem sztuki dawnej Rosji.
Andriej Rublow, rosyjski mnich, święty prawosławny, pisarz, twórca ikon urodził się ok. 1360 roku. Brak jest dokładnych informacji dotyczących jego miejsca urodzenia, pochodzenia i młodości. Z tego co wiadomo dzieciństwo i młodość malarza przypada na okres jarzma mongolsko – tatarskiego. Chłopiec od najmłodszych lat słyszał o wszystkich okrucieństwach niewoli. W 1380 r. wojska ruskie pod wodzą Dymitra Dońskiego wygrały bitwę na Kulikowym Polu, co podniosło w narodzie atmosferę patriotyzmu i zrodziło nadzieję na lepsze czasy. Klimat żarliwości religijnej i patriotycznej miał znaczny wpływ na kształtowanie się charakteru Rublowa a - w konsekwencji - także na jego sztukę.
Kiedy Andriej Rublow osiągnął wiek dojrzały, wstąpił do klasztoru pw. Trójcy Świętej (później nazwanego Troicko-Siergiejewskim) założonego przez św. Sergiusza z Radoneża w Troicku pod Moskwą. Nie wiemy, czy młody Andrzej poznał osobiście swojego duchowego mistrza, ale z całą pewnością pamięć o nim była żywa w Troickim klasztorze i wywarła wielki wpływ na duchowość Rublowa.
Sztukę ikonopisania zdobył w Bizancjum lub Bułgarii. Wraz ze swoimi mistrzami, Teofanem Grekiem i Prochorem z Gorodca, pracował nad ikonami do soboru Zwiastowania Matki Bożej na Kremlu w 1405. W 1408 razem z Teofanem wykonał freski do soboru we Włodzimierzu nad Klaźmą. Prawdopodobnie śluby zakonne złożył w Ławrze Troicko-Siergijewskiej lub Monasterze Spaso-Andronikowskim w Moskwie.


Sergiusz z Radoneża ze scenami z żywota
ikona Dionizego


Nie wiemy, jak wyglądał Rublow. Mimo wielkiej jego sławy nie zachował się żaden portret ani opis jego wyglądu. Jedyne, czym dysponują badacze jego biografii, to dwie miniatury z XVI-wiecznego „Żywotu św. Sergiusza z Radoneża”. Na jednej z ilustracji widzimy Rublowa i jego przyjaciela Daniłłę przy pracy nad ikonami. Malarz jest dojrzałym mężczyzną w szatach mnicha, z rozłożystą brodą. Druga miniatura przedstawia Rublowa z odsłoniętą łysą głową, pracującego na drewnianym rusztowaniu u szczytu wysokiej drabiny. Artysta, ukazany zgodnie z tradycją jako pracowity i posłuszny wykonawca, maluje fresk na ścianie soboru Spasskiego przy monasterze Spasso-Andronikowskim. W tym klasztorze Rublow zakończył swoje życie.
Jego najbardziej znane ikony to Święta Trójca (1411), Spas, Włodzimierska ikona Matki Bożej, ikonostasy soboru Zwiastowania Matki Bożej na moskiewskim Kremlu oraz soboru Świętej Trójcy w Ławrze Troicko-Siergijewskiej. Zmarł  prawdopodobnie 29 stycznia 1430. Rosyjska Cerkiew Prawosławna kanonizowała go w 1988. Jest uważany za najwybitniejszego przedstawiciela moskiewskiej szkoły malarstwa ikonowego.

Pisanie ikon było aktem obcowania z Bogiem i wymagało oczyszczenia duchowego i fizycznego: "...kiedy malował on świętą ikonę, tylko w soboty i w niedziele dotykał jedzenia, nie dając sobie spokoju w dzień i w nocy. Noc spędzał, czuwając, modląc się i kłaniając. W ciągu dnia zaś z pokorą, czystością, cierpliwością, postem, miłością, myślą o Bogu, oddawał się malowaniu ikony".
Udane obrazy uważano za namalowane nie przez malarza, lecz przez Boga. Zachowało się bardzo mało imion staroruskich malarzy. Bo przecież jeśli przez ręce malarzy sam Bóg malował ikonę, to nie na miejscu jest wymawiać imię człowieka, którego rąk Bóg użył.
Z drugiej strony, malowanie ikon było tajemnym obcowanie z Bogiem i nie było potrzeby wymienienia siebie: przecież Bóg sam zna tego, kto w modlitwie i pokorze próbuje odtworzyć Praobraz.
Niestety, lakier olejny - pokost z czasem ciemnieje i przykładowo po osiemdziesięciu latach od naniesienia błonka lakieru na ikonie staje się czarna i prawie całkowicie zakrywa obraz. Ikony trzeba było "ponawiać". Nanoszony nowy obraz, który według planu malarza był przeznaczony do odbudowy tego, co było schowane pod zczerniałym pokostem. Na stare ikony nanoszono warstwę za warstwą. Niekiedy malowano także nowy, zupełnie inny obraz.
Cała sztuka średniowieczna, zwłaszcza rosyjska i bizantyjska, praktycznie jest impersonalna. Prawie nie mamy ikon autorskich z podpisem malarza, jakie powstały przed XVII wiekiem. Jeśli historia mimo wszystko zachowała jakieś nazwiska, stały się one swego rodzaju legendą. Nazwisko Andrieja Rublowa jest znane na całym świecie. Co jednak pozostało w spuściźnie po nim? Z mniejszym lub większym przekonaniem można powiedzieć, że jest to słynna ikona Święta Trójca znajdująca się obecnie w Galerii Trietiakowskiej w Moskwie. Jako ciekawostkę można podać fakt, że w ostatnim czasie pojawiły się wątpliwości, czy jest to naprawdę arcydzieło pędzla Andrieja Rublowa. Pozostawiając jednak na boku te dywagacje spójrzmy na ikonę.


Środkowy Anioł jest symbolem Syna Bożego. Zwróćmy uwagę na kolory jego szat: czerwona suknia i niebieski płaszcz na wierzchu. Kolor niebieski symbolizuje człowieczeństwo. Jest to kolor najintensywniejszy. Widzimy go również u Anioła siedzącego po prawej stronie ikony, symbolizującego Ducha Świętego, i u Anioła po lewej stronie, czyli u Boga Ojca. Kolor czerwony, kolor tuniki Syna Bożego, oznacza Bóstwo. Prawa ręka Chrystusa jest bardzo duża – większa i mocniejsza niż wymagałby tego realizm. To niejako prawica Boża podtrzymująca człowieka. Dwa palce dłoni symbolizują dwie natury Chrystusa i wskazują na kielich, czyli na ofiarę eucharystyczną.

Bóg-Ojciec, Bóg-Syn, Bóg-Duch Święty. W nauczaniu prawosławnym Trójca nazywana jest współistotną, nierozłączną, początkiem życia (żywonaczalnoj) i świętą. Jak przedstawić Trójcę na ikonie, nie tracąc żadnego z tych pojęć?
Rublow znalazł piękne wyjście z sytuacji. Współistota na jego ikonie przekazana jest przez to, że postacie aniołów namalowane są całkowicie w jednym typie, i wszystkim nadana jest taka sama godność. Każdy anioł trzyma w ręku laskę - znak władzy boskiej. Ale aniołowie nie są jednakowi: mają różne pozy, różne ubrania. Ubrania środkowego anioła (czerwony chiton, niebieski gimatij, naszyty pas - klaw) podobne są do ubrań Zbawiciela. Dwaj z siedzących przy stole, głową i ruchem figury zwróceni są ku aniołowi, namalowanemu z lewej strony. Jego głowa nie jest pochylona, jego stan nie jest skłoniony, a wzrok zwrócony jest ku innym aniołom. Jasnoliliowy kolor ubrań świadczy o godności królewskiej. Wszystko to wskazuje na pierwszą osobę Świętej Trójcy. W końcu, anioł po prawej stronie przedstawiony jest w wierzchnim ubraniu w kolorze zielonym. To kolor Ducha Świętego, nazywanego ożywiającym. Przy pomocy niezauważalnych i lekkich linii wielki mistrz pokazuje nam osoby Świętej Trójcy, ale jednocześnie wcale nie łamie dogmatu o ich współistocie.
Ikona, w której nie ma ani akcji, ani ruchu, pełna jest uduchowienia i uroczystego spokoju. Artysta przedstawił tutaj ogrom ofiarnej miłości. Ojciec posyła Swojego Syna na cierpienia za ludzkość, i Syn, Jezus Chrystus, gotów jest pójść na cierpienia, oddać Siebie na ofiarę ludziom.
Żadna z postaci nie siedzi prosto, każda się pochyla. Syn w stronę Ojca, Ojciec w stronę Syna i Ducha Świętego, a Duch w kierunku Ojca i Syna. W ten sposób postacie tworzą pewien krąg. Krąg to doskonałość, pełnia. W centrum tego kręgu jest dłoń Chrystusa wskazująca na kielich.
Ojciec – źródło wszystkiego, rodzi Syna i, tchnie Ducha. Jest praprzyczyną, a jednak nawet On nie siedzi prosto, pochyla się i jest elementem kręgu. Ojciec trzyma ręce razem, prawą błogosławi, i tchnie Ducha Świętego.
Prawy Anioł symbolizujący Ducha Świętego ma niebieską tunikę i złoto-zieloną szatę na wierzchu. Zieleń oznacza stworzenie. Duch Święty, który unosił się nad ziemią i nad wodami od pierwszej chwili istnienia świata, niejako dopełnia stworzenia. On też całą swoją osobą wskazuje na Syna.

Każda ikona - aby być ikoną Kościoła - musi zostać podpisana. Nie chodzi jednak o podpis autora – podpisane muszą być osoby znajdujące się na ikonie. Jeśli przyjrzymy się ikonie Matki Bożej z Częstochowy, to nad głową Maryi znajdziemy napis: „Matka Boża”, a nad głową Jezusa: „Jezus Chrystus”. Podpis to jest w pewnym sensie pieczęć Kościoła, znak, że Kościół przyjmuje ikonę.
Trójca Rublowa jest pod tym względem wyjątkowa. Tu nie ma podpisów: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Za to są symbole wskazujące na te osoby. Nad głową Chrystusa znajduje się drzewo. Wcześniejsza tradycja umieszczała tam dąb – drzewo, pod którym odbyło się spotkanie u Abrahama. Natomiast u Rublowa drzewo jest symbolem drzewa w raju, gdzie zaczął się grzech i drzewa krzyża, na którym Chrystus grzech zniweczył i dał nam łaskę zbawienia. Z lewej strony, nad Bogiem Ojcem, widzimy dom – znak, że każdy z nas ma mieszkanie w domu Ojca. Podpis nad aniołem symbolizującym Ducha Świętego jest najmniej widoczny. To skała, góra będąca odwołaniem do objawiającego się Boga – Duch Święty objawia się na górze. Skała to również symbol pustyni, na którą w początkach chrześcijaństwa odchodzili ludzie, aby tam żyć bliżej Boga, zjednoczeni w Duchu Świętym.

Spójrzmy jeszcze na stół, wokół którego siedzą Aniołowie. Widzimy kielich – to odwołanie do Paschy i do Eucharystii. W kielichu, trochę niewyraźna, ale jednak widoczna jest głowa baranka. Motyw kielicha powtórzony został również w samym układzie Aniołów, tzn. kiedy uważnie przyjrzymy się całości zobaczymy, że postacie Aniołów tworzą kielich.
Z przodu ołtarza znajduje się prostokąt, który jest symbolem świata. Stąd wielu autorów mówi, że to jest właśnie nasze miejsce. Jesteśmy zaproszeni do tego stołu. Powinniśmy przy nim usiąść, bo przewidziano dla nas miejsce, jesteśmy wpisani w ten krąg, czyli w życie Trójcy Świętej.

niedziela, 23 października 2011

for Sis

minął dzień, odpręż się, choć na jakieś pół godziny... :)



enjoy....

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

piątek, 22 kwietnia 2011

Pascha 2011

wciąż łapię się na tym, że nie każde przejście jest Paschą. można przechodzić, biegać, skakać, jeździć na nartach, pomagać innym, kołysać się na linie, można dbać o płomień Paschału, robić wiele innych rzeczy i rozmijać się z Jezusem, pozostawiając Go samotnym i opuszczonym. przejść znaczy czasem - zatrzymać się.
„jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?” - bez tego zatrzymania, mimo cudownych dekoracji, kwiatów, świec, kadzideł i straży, Jezus dalej samotny i opuszczony, jak obnażony ołtarz pośrodku wypełnionego tłumem kościoła.


swój obraz „Droga na Kalwarię” Pieter Bruegel ukończył w 1564 roku. w zaskakujący sposób pokazuje scenę upadku Jezusa pod ciężarem krzyża w drodze na Golgotę. szeroka panorama obejmuje niderlandzki pejzaż i tłum postaci ubranych w stroje właściwe dla czasów współczesnych Brueglowi, którzy zebrali się jak na widowisko przeznaczone ku rozrywce gawiedzi. kaźń Jezusa przypomina częste w XVI wieku egzekucje publiczne. po lewej stronie u góry obrazu widać miasto otoczone murami i drzewo z zielonymi liśćmi, symbolizujące życie, w prawym górnym rogu krąg gapiów wyglądających z dala jak stado kruków i pień z zawieszonym kołem, do którego przywiązywano skazańców – to drzewo oznacza śmierć.
nad całym pejzażem wznosi się góra z wybudowanym na niej młynem, który ma symbolizować Stwórcę przyglądającego się światu z wysoka. ciekawa myśl - Bóg jako młynarz, Pierwszy Poruszyciel, ten, który wszystko wprawa w ruch - ex motu... wielkie koła historii w tym Boskim młynie ziarna czasu zamieniają się w mąkę, z której powstanie chleb, pokarm Pielgrzyma zdążającego ku wieczności... a na pierwszym planie u dołu obrazu znajduje się bolejąca Maria, Maria Magdalena i św. Jan. gdzież więc jest Ten, który zmierza ku szczytowi Kalwarii?
Jezus znajduje się w centrum obrazu, lecz jest mało widoczny. niezwykłe odkrycie, uderzająca prawda...
dokładnie tak, jak w mojej codzienności. tyle się wkoło dzieje, życie toczy się wartkim strumieniem, tyle spraw do pozałatwiania, tyle planów do zrealizowania... a Jezus? no On tam gdzieś upada - niby w środku, niby najważniejszy - NIBY W CENTRUM, a jednak... taki mało widoczny. ten, który zwycięża szatana, pokonuje śmierć, daje życie, jest sensem mojej codzienności, a taki mało widoczny...

poniedziałek, 3 stycznia 2011

jeszcze o Bożym Narodzeniu

każdego roku w okresie Świątecznym powraca do mnie - jak echo - pewien obraz... jego treść od kilku już lat wprowadza mnie w klimat Bożego Narodzenia; tak samo, jak pewna płyta :) do której muzykę ułożył Zbigniew Preisner...
Holender Gerrit van Honthorst nie należy do grona wyjątkowo dobrze znanych malarzy. jednakże kilka jego obrazów należy do moich ulubionych. jednym z nich jest właśnie ten, pt.: Adoracja Dzieciątka.


obraz ten, olej na płótnie, niewielkich gabarytów (95,5 na 131 cm), należy do tzw. ciemnej maniery (maniera tenebrosa), której inspiracją były dzieła Caravaggia. Honthorst poznał dobrze jego malarstwo podczas kilkuletniego pobytu we Włoszech. Holender stał się tak żarliwym wielbicielem ciemnej maniery, że Włosi nazwali go Gherardo delle Notti, czyli Gerard od nocy.
zazwyczaj jedynym źródłem światła na jego obrazach jest świeca ;) ale nie zawsze. w namalowanej na płótnie około 1620 r. dla Cosima II Mediciego „Adoracji …” źródłem światła jest malutki Jezus. To jego blask rozjaśnia sylwetki pochylających się Marii, Józefa i dwóch aniołów. niezwykły dla mnie jest klimat tego obrazu, taki mocno wyciszony, skoncentrowany na "Słowie, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami", ogołocony ze wszystkiego, co zbędne a jednak pełny ciepła, szczęścia i pokoju... taki naturalny i niezwykły zarazem... jak Boże Narodzenie...

ten barokowy obraz znajduje się aktualnie w Galleria degli Uffizi we Florencji.

sobota, 13 listopada 2010

z mojej ostatniej wyprawy

oczywiście z mojej ostatniej wyprawy do Amazonii. dzięki znajomościom rozlicznym, tudzież dzięki umiejętnemu władaniu hiszpańskim mogłem doświadczyć takich cudów...

wtorek, 24 listopada 2009

człowiek renesansu

Innym, znanym w kręgach, dziełem jest szkic rąk ludzkich złożonych w geście modlitwy. autorem tego dzieła jest Albrecht Dürer, utalentowany wszechstronnie niemiecki artysta, pochodzący z Norymbergi.


Study of Praying Hands 1508
Brush and ink heightened with white
on blue tinted paper 29 x 20 cm
Graphische Sammlung Albertina, Vienna

Albrecht Dürer urodził sie w roku 1471. dwadzieścia jeden lat później Don Cristóbal odkrył Amerykę kończąc w ten sposób Średniowiecze a zaczynając nową epokę, Renesans... w ten przełom wieków fantastycznie wkomponował się Albrecht. wiele podróżował, co z pewnością znalazło wyraz w jego twórczości. swoje rodzinne miasto opuścił w roku 1490 udając się w czteroletnią podróż, w czasie której odwiedził Kolonię, Holandię (czyżby potrzebował jakiegoś natchnienia... ;) kto to wie, jak to z tymi artystami bywa). dwukrotnie odwiedził Italię, zatrzymując się w Wenecji (jakoś mnie to zupełnie nie dziwi...), Bolonii, Florencji i oczywiście w Rzymie. sława zawsze go wyprzedzała. pobyt w Italii stał się dla Albrechta doskonałą okazją do wymiany doświadczeń z włoskimi artystami, prekursorami Renesansu, ubogacając jego warsztat artystyczny i wrażliwość. po swoich europejskich wędrówkach powrócił do Norymbergi, gdzie dokończył żywota, otoczony szacunkiem i poważaniem ówczesnych elit. pozostawiał po sobie wspaniałą spuściznę drzeworytów, miedziorytów, obrazów oraz szkiców. artysta umarł w roku 1528. jedenaście lat wcześniej rozpoczęła się w Europie Reformacja... na nagrobku Dürera znaleźć można następującą myśl: "cokolwiek było śmiertelne w Albrechtcie Dürer, znajduje się poniżej pod tym kopcem".
jeden z licznych autoportretów, które pozostawił po sobie Albrecht znajdujący się aktualnie w Louvre, w Paryżu, powstał w roku 1493. obraz ten, namalowany na welinie, zwany jest również "Portretem artysty trzymającego oset". jak łatwo policzyć, Dürer namalował go w wieku 22 lat . jest to pierwszy malowany portret artysty i zarazem pierwszy autoportret w sztuce europejskiej stworzony jako niezależne dzieło.




oset może oznaczać ślubowanie wierności narzeczonej, Agnes Frey, przez co przypuszcza się, że obraz miał być prezentem dla ukochanej, którą Dürer poślubił rok później. ciekawe natomiast, kim jest ten gość na pierwszym planie, który wszedł w kadr Tomkowi tamtego sierpniowego popołudnia...

piątek, 6 listopada 2009

Grek, który został Hiszpanem

El Greco (właściwie Doménikos Theotokópoulos) urodził się w roku 1541 w Fodele lub w Kandii na Krecie, do wieczności zaś odszedł 7 kwietnia 1614 w Toledo. Ten bardzo utalentowany malarz, rzeźbiarz i architekt hiszpański pochodzenia greckiego był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli manieryzmu i baroku. W swoich dziełach umiejętnie łączył wpływy bizantyjskie ze średniowieczną sztuką zachodniej Europy. Jego twórczość określona została przez idee kontrreformacji i wizje hiszpańskich mistyków. Obrazy El Greca są pełne ekstazy, mają żywą kolorystykę i wyróżniają się ekspresją form.

"Zmartwychwstanie"
obraz powstał w latach 1596-1600,
aktualnie znajduje się w Muzeum Prado w Madrycie.


"Zmartwychwstanie" jest późnym, dojrzałym dziełem El Greca. Powstało, gdy artysta doprowadził do perfekcji swój oryginalny, niepowtarzalny styl. Charakteryzował się on ponadnaturalną oraz mistyczną atmosferą i w pełni odzwierciedlał cechy ówczesnej religijności hiszpańskiej. El Greco osiągał to przez specyficzne oświetlenie sceny światłem nie mającym naturalnego źródła, charakterystyczne wydłużenie postaci oraz rezygnację z malowania w tle czegokolwiek, co przypominałoby realne przedmioty lub krajobrazy.
Tłem postaci Chrystusa jest tylko świetlista mandorla (owalna poświata obejmująca całą postać) oraz romboidalny nimb wokół głowy, świadczący o pochodzeniu artysty z kręgu sztuki bizantyjskiej.
W niezwykle interesujący sposób artysta namalował sylwetkę Jezusa. Nogi Zbawiciela są wciąż ułożone w ten sposób, jakby były przybite do krzyża. Obraz ten koresponduje bowiem z innym obrazem pędzla El Greca, który był umieszczony obok.

sobota, 24 października 2009

mogą za nas mówić tylko nasze obrazy



Portret Vincenta malującego słoneczniki, który wyszedł spod pędzla jego kolegi, Paula Gauguin, namalowany w Arles w roku 1888. obraz obecnie znajduje się w Amsterdamie a pochodzi z kolekcji Willema van Gogha. w ciągu 37 lat swojego życia Vincent van Gogh namalował około 800 płócien, kilkaset rysunków, szkiców i litografii. a dodać trzeba, że artystycznie pracował tylko 10 lat.
van Gogh jest znany przede wszystkim ze swoich słoneczników. jednak w rzeczywistości tym, co wyróżnia prace tego malarza jest kolor, który u van Gogha jest środkiem do wyrażenia wewnętrznych przeżyć w stopniu o wiele większym niż u innych artystów. trwałym wkładem Vincenta van Gogha we współczesną kulturę jest wynalezienie tzw. "koloru sugestywnego", pozwalającego z dostateczną siłą na wyrażenie emocji twórcy. artysta zawsze pragnął wyrazić prawdziwe uczucia za pomocą faktury, linii i kontrastu, a jednocześnie z dużą wrażliwością kolorystyczną. zawiły jest jego życiorys ale może dlatego jego obrazy są tak pełne treści... uczucia wyrażone w kolorach...
trudno mi wybrać jeden czy dwa obrazy van Gogha dlatego klikając tu można znaleźć kilka ;) które dla mnie osobiście są ważne. a tematyka jego dzieł jest bardzo zróżnicowana. jego twórczość obejmuje pejzaże, miejsca, martwą naturę, portrety, autoportrety, inspiracje, no i oczywiście słoneczniki... :)
w sieci znajduje się wirtualna The Vincent van Gogh Gallery, gdzie, jak z dumą twierdzą twórcy strony można znaleźć wszystkie dzieła i listy van Gogha.

środa, 21 października 2009

obrazkowa kultura

Non sunt multiplicanda entia sine necessitate, zasada, którą wprowadził William Ockham, angielski franciszkanin, filozof i teolog podpowiada, że proste rozwiązanie zawsze jest najlepsze :) twierdzenie to nosi nazwę Brzytwa Ockhama – istnień nie należy mnożyć ponad potrzebę. wiedziony tą myślą postanowiłem uporządkować nieco swoją własną wizje malarstwa w zakresie mnie interesującym. bez wątpienia moim ulubionym malarzem jest Vincent van Gogh. jego dzieła robią na mnie zawsze wrażenie. obok van Gogh'a cenię Salvadora Dalí. lubię też El Greco oraz Albrechta Dürer. no i zawsze miałem problem z chronologią w sztuce. zadziwiającym dla mnie jest fakt, że nie mam problemu z chronologią wśród filozofów, jednak wśród artystów panuje w moich annałach swoisty bałagan, taki artystyczny rozgardiasz. a że generalnie lubię porządek, wiec i tu postanowiłem wprowadzić pewien ład i harmonię :)
a więc po kolei:
Albrecht Dürer, Niemiec ur. 21 maja 1471 w Norymberdze, zm. 6 kwietnia 1528
El Greco ur. 1541 w Fodele lub w Kandii na Krecie, zm. 7 kwietnia 1614 w Toledo
Vincent Willem van Gogh, Holender ur. 30 marca 1853, zm. 29 lipca 1890
Salvador Dali, Hiszpan ur. 11 maja 1904 w Figueres, zm. 23 stycznia 1989 w Figueres

mój ulubiony cytat z Dali'ego:
Każdego ranka kiedy się budzę, doświadczam niespotykanego zachwytu - zachwytu bycia Salvadorem Dali - i zadaję sobie pytanie, "jakiej wspaniałej rzeczy dokona dziś Salvador Dali?" :)

II Wojna Światowa zastała Dali'ego w USA. przeżycia wojenne wywarła na artyście głębokie znamię. to wtedy w religii zaczął szukać on czegoś w rodzaju ukojenia. zainteresował się sztuką sakralną, co możemy zauważyć w wielu jego obrazach, które powstały niedługo po zakończeniu II Wojny Światowej. dominują w nich wątki religijne. najsłynniejszym jest tu obraz Chrystus świętego Jana od Krzyża. poza tym należy wymienić tutaj takie dzieła jak Kuszenie św. Antoniego, Corpus hupercubus (Ukrzyżowanie) czy Ostatnia wieczerza.

obraz zatytułowany "Chrystus św. Jana od Krzyża"
powstał w roku 1951
oryginał znajduje się w Kelvingrove Art Gallery and Museum
w Glasgow


inne ciekawe dzieło Salvadora to Ostatnia Wieczerza, rok 1955


no i oczywiście tematyka marynistyczna,
bliska bardzo mojemu góralskiemu sercu...
to dzieło nazywa się Łódź i powstało około roku 1918


tyle jeśli chodzi o obrazy ze świata sztuki. a nam przyszło żyć w ciekawych czasach - cywilizacja obrazu :) zamiast mówić czy pisać rysujemy... czyżby nasza cywilizacja w swoim rozwoju przeżywała jakiś regres? coraz więcej obrazków nas otacza... nawet w czasie rozmowy przez jakiś komunikator zamiast pisać słowa wysyłamy obrazki... ot, do czego to doszło, pismo obrazkowe ;)

a wracając jeszcze na moment do filozofii i różnego rodzaju brzytw i brzytewek... swoja drogą ciekawym człowiekiem był Willy. stworzył własną oryginalną koncepcję samego Boga. Ockham wszedł w polemikę z klasyczną filozofią i scholastyką, niezwykle wzbogacając myśl tzw. szkoły franciszkańskiej. otóż Ockham zarzucał scholastykom i klasykom uszczuplanie władzy Bożej poprzez ograniczanie jej do deterministycznych i logicznych schematów. według niego takie przedstawianie Boga pozbawia Go atrybutu wszechwładności, suwerenności, podporządkowując Jego wolę jakimś ograniczeniom rozumowym. Ockham akcentuje problem Boskiej woli jako podstawę wszelkich rozważań o Bogu - w przeciwieństwie do filozofii klasycznej i szkoły dominikańskiej, której wszelkie rozważania religijne zaczynały się od refleksji nad rozumnością świata. w swoich rozważaniach Ockham ukazywał Boga biblijnego, judeochrześcijańskiego Stwórcę-Suwerena, którego władza nie podlega żadnym ograniczeniom.