piątek, 14 kwietnia 2017

Nikt nie ma większej miłości



Człowieku, tu na ziemi jesteś tylko przechodniem, dom Twój jest jak namiot koczującego araba - dziś jest, jutro będzie zwinięty. Żadna sprawa nie jest warta wszystkich twoich sił, Całego umysłu,  CAŁEGO twojego serca, całego niepokoju, całej radości, całego smutku, nic tu na ziemi nie jest warte całego Twojego zaangażowania o ile nie wiąże się to z wędrówką do domu Ojca w którym przez śmierć osiągamy życie nieśmiertelne.


Człowieku, uśmiechnij się, przed Tobą otwarte jest niebo…

piątek, 13 stycznia 2017

inna opowieść

Czekały na nią całe pokolenia z utęsknieniem wpatrując się w Niebo.

„Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo”(Ga 4,4).

Tak zaczyna się nowa opowieść Boga o miłości do człowieka. Po cichu, skromnie i zwyczajnie. Zbyt prosto jak na ludzkie wyobrażenia. Odwraca się kolejna karta historii świata.

Każdy z nas pisze swoją opowieść w życiu. Nie zawsze są to słowa zapisane w pamiętnikach, dziennikach duchowych, na kartach kalendarza, w blogach czy na facebook’u. Nasz opowieść to historia wyborów, porządku wartości, którymi żyjemy, spotkań i rozstań z różnymi ludźmi, to wreszcie opowieść o naszej miłości przeżywanej w swoim sercu adresowanej do Boga i ludzi. W każdy rozdział naszego życia Bóg chce się wpisać ze swoim Słowem. Ono cierpliwie czeka u naszych drzwi.

Bo Słowo Boga w Osobie Jezusa Chrystusa, jako jedyne na świecie ma tę moc, aby burzyć płytkie zwyczaje, odzierać z pozorów ckliwość bożonarodzeniowego ucztowania po to, by zbudować coś zupełnie nowego, lepszą jakość życia, miłości, wiary, wspólnoty, rodziny, samotności, cierpienia i choroby niż możemy sobie wymyślić i po ludzku zaplanować. „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,4). W Jezusie kryje się więc tajemnica treści naszego życia. Ono różnie wygląda. Jednych z nas cieszy, bo wszystko się dobrze układa, innych smuci, bo piętrzą się problemy wydające się nie do pokonania.

Bóg w swoim Synu przynosi nam też światło, byśmy w jego blasku przyjrzeli się naszym wydarzeniom. Ono poraża miłością, choć niekiedy ukazuje wiele brudu, grzechu i zła, które są także częścią naszej ludzkiej opowieści. To światło jest zarazem Słowem, które potrzebuje wpisania Go do naszej księgi: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,12). A przecież potrzebujemy w życiu siły, energii, mocy aby wypełnić swoje powołanie, sprostać codziennym zadaniom. Moc Bożego Słowa, gdy je przyjmiemy, gdy Go będziemy słuchali, gdy pozwolimy Mu pisać wespół naszą historię pozwoli nam stawać się coraz lepszymi i dojrzałymi dziećmi Bożymi. Dziećmi, które jak małe pociechy ufają swoim rodzicom, zaufały Słowu Boga, które wypowiada się w Osobie Jezusa Chrystusa.


 

poniedziałek, 26 grudnia 2016

środa, 27 kwietnia 2016

List do Diogneta

Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach greckich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosują się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz nie do uwierzenia prawa, jakimi się rządzą.

Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. 
Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. 
Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazywani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im niedostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani, radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Grecy ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści.

Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. 
Justyn Filozof

sobota, 23 kwietnia 2016

pułkownik Zygmunt Szendzielarz ps. Łupaszka

Żegnamy bohatera, o którym mówiono, że był bandytą; wielkiego polskiego patriotę, którego nazwano niemieckim kolaborantem; żołnierza niezłomnego, który był wyzywany zaplutym karłem reakcji.
Wraz z tym pożegnaniem witamy Polskę niepodległą, Polskę, której miało nie być, którą miano zadusić i wymazać z serc, kart historii, mapy świata, rzeczywistości międzynarodowej.

Chwała ci panie pułkowniku, chwała twoim żołnierzom, chwała niezłomnym bohaterom!
minister obrony narodowej Antoni Macierewicz 

sobota, 26 marca 2016

jest tylko jedno alle... ALLELUJA!

Nie ma go tu – zmartwychwstał!
W warstwie duchowej nie ulega wątpliwości że nic nie wywarło silniejszego wpływu na losy cywilizacji judeochrześcijańskiej niż krzyż z Golgoty. Który po prostu ukształtował dalsze dzieje cywilizacji białego człowieka...

jesteśmy narodem Króla Zwycięzcy....

Święta Wielkanocne to czas, w którym życzymy WIARY o wiele większej niż ta, jaką miał święty Tomasz. Życzymy NADZIEI, która przecież zawieść nie może, bo to ona czyni nasz dzień jasnym i pięknym. Ale przede wszystkim życzymy MIŁOŚCI podobnej do tej, jaką miał św. Piotr, gdy wyznawał Zmartwychwstałemu: "Ty wiesz, że Cię kocham."


piątek, 25 marca 2016

wielki...


things have been turned upside down...

In the interview, Pope Benedict said: “For people today, unlike at the time of (Martin) Luther and from the classical perspective of the Christian faith, things have been turned upside down in a certain sense: Man no longer thinks he needs to be justified in God’s sight, but rather he is of the opinion that it is God who must justify himself because of all the horrendous things present in the world and in the face of human misery.”
The extreme synthesis of such an impression, he said, could be formulated as: “Christ did not suffer for the sins of men, but in order to cancel the faults of God.”
“Even if today the majority of Christians would not share such a drastic overturning of our faith, you could say that it indicates a basic tendency,” the retired pope said.
Another sign of a strong change in general thinking that challenges at least medieval Christian thought, he said, is “the sensation that God cannot simply allow the perdition of the majority of humanity.”
Yet, the Pope Emeritus said, there still exists a general perception that “we need grace and pardon. For me it is one of the ‘signs of the times’ that the idea of God’s mercy is becoming increasingly central and dominant” in Christian thought.

For the sake of His sorrowful Passion, have mercy on us and on the whole world...

czwartek, 24 grudnia 2015

Boże Narodznie 2015

W tę noc Bożego Narodzenia wszystko jest możliwe, ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony.
Wystarczy uwierzyć a zobaczy się cuda!
Życzę zatem cierpliwości i pogody ducha, aby maleńki Chrystus narodził się w sercu na nowo
otwierając nas
na światło miłości i ufności.

Nieskończony ma granice po to by śmiertelny człowiek stał się dziedzicem Nieba.

piątek, 12 czerwca 2015

jedyna rzecz...

The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing.
Edmund Burke

czwartek, 25 grudnia 2014

Kolęda u ł a ń s k a

"Szwadron stój!" Rotmistrz w górę podniósł rękę,
Zobaczyli na polanie stajenkę.
Prostą szopę, całą śniegiem otuloną.
Ale blaskiem gorejącym rozjarzoną.
"Do modlitwy!" Już komenda pada.
Wybiegł Józef, palce do ust przykłada...
Już, już mieli kolędę zawrzasnąć,
- Cyt, chłopaki - dopieruchno zasnął.
Od ust trąbki odjęli trębacze
Bo się zbudzi Dzieciątko i rozpłacze
Tylko Jasio się z szeregu odzywa:
- Gruchnąć by Mu z karabinów na wiwat!…
Lecz pan wachmistrz brew zmarszczył - Ja ci gruchnę!
Kogo straszyć chcesz - Najświętszą Matuchnę?
Więc się tylko każdy w siodle wyprostował,
A pan rotmistrz Stajenkę salutował ...
Potem w ciszy, pluton za plutonem,
W prawo patrz, Jezuskowi  - z fasonem,
Przejechali, w noc, kędy im droga,
Koń nie parsknął, nie zadźwięczała ostroga.
Obudziło się Dziecię, zapytało:
- Wojsko piękne tu Matuś, jechało?
- Śniłeś, Synku. Ci chłopcy i te konie
Są już w Twoim niebieskim garnizonie,
Już niewielu się po ziemi kołacze,
- Jakże to tak? - pyta Jezus i płacze.
- Ach, w Katyniu głowa tego rotmistrza
W krwawym piachu oczodoły wytrzeszcza.
- A porucznik ten młody smagłolicy,
Przez Gestapo zamęczony w piwnicy.
- A ci zgrabni dwaj podchorążowie,
Na powstańczym legli Mokotowie.
- A ten wachmistrz - także już umarły,
W tajdze tyfusowe wszy go zżarły.
- A Jasio, co Ci chciał narobić huku,
Na minie wyleciał w Tobruku.
Rozpłakało się Dzieciątko na serio
Z żalu za tą polską kawalerią,
Co po waszej pasterze kolędzie,
Gdy takiego wojska już nie będzie...

Janusz Minkiewicz

niedziela, 30 listopada 2014

w oczekiwaniu na Przyjście

Są takie dwa dni w roku, kiedy nic nie można zrobić. Jeden nazywa się Wczoraj, a drugi Jutro. DZISIAJ jest najlepszym dniem bo kochać, wierzyć, działać i żyć.
Dalaj Lama

Istotnie, cały świat jest zbyt wyłącznie zajęty sobą, aby można mieć poważne zdanie o kimś innym, z leniwą gotowością akceptuje się ten stopień szacunku, jaki bez wahania okazujesz sobie. Bądź, czym chcesz, żyj, jak chcesz, ale okazuj dufną zuchwałość, bez nieczystego sumienia, a nikt nie będzie moralnie śmiał gardzić tobą. Spróbuj z drugiej strony stracić zgodę z sobą, zadowolenie z siebie, pokaż, że sobą gardzisz, a na oślep przyznają ci słuszność.
Thomas Mann


sobota, 18 października 2014

I have a dream of the future

What I do you cannot do; but what you do, I cannot do. The needs are great, and none of us, including me, ever do great things. But we can all do small things, with great love, and together we can do something wonderful.
Mother Teresa


sobota, 5 kwietnia 2014

sztuka asertywności

Jeśli jesteś asertywny…

konfliktowe sytuacje nie są dla ciebie polem walki, gdzie musisz zawsze udowodnić, że to ty masz rację,

twoje zachowanie nie narusza praw innych osób,

grzecznie odmawiasz, gdy coś ci nie pasuje, ale zawsze podajesz przyczynę swojego postępowania,

dajesz innym prawo, by ci odmówili, gdy ich o coś prosisz,

nie manipulujesz ludźmi,

prosisz a nie wydajesz rozkazy; mówisz: "Czy mógłbyś…" zamiast "Weź zrób mi…",

chodzisz z podniesioną głową, pewnym krokiem, a podczas rozmowy patrzysz ludziom w oczy,

nie podejmujesz decyzji za innych (jeśli o to nie prosili),

umiesz przyjmować pochwały ("Dziękuję za uznanie, rzeczywiście napracowałem się nad tym i dobrze mi wyszło").

czwartek, 31 października 2013

wchodząc w wyspiarską jesień...


No man is an Iland, intire of it selfe; every man is a peece of the Continent, a part of the maine; if a Clod bee washed away by the Sea, Europe is the lesse, as well as if a Promontorie were, as well as if a Mannor of thy friends or of thine owne were; any mans death diminishes me, because I am involved in Mankinde;
And therefore never send to know for whom the bell tolls; It tolls for thee...
John Donne
(pisownia oryginalna)

czwartek, 25 lipca 2013

Święty Krzysztof

Pewna legenda mówi, że dwieście lat po narodzeniu Chrystusa żył w Samon człowiek, olbrzym, który nigdy nie słyszał ani słowa o Chrystusie. Był to nieokrzesany prostak o gołębim sercu. Pragnął zostać poddanym tylko kogoś silniejszego od siebie.
Pewnego dnia spakował swój dobytek i ruszył w drogę, aby znaleźć tego większego. Po drodze przystawał tu i tam i rozpytywał o najpotężniejszego człowieka. Wszyscy dawali mu taką samą odpowiedź: król.
Najpierw olbrzym przybył do miasta, w którym żył król, a kiedy dostał się do pałacu, zobaczył króla w całym przepychu. - Kim jesteś, nieznajomy? - zapytał król.
A olbrzym spytał: - Czy ty jesteś królem? - Tak, to ja.
Wtedy olbrzym powiedział: - Bądź moim panem, gotów jestem ci wszędzie towarzyszyć.
Przez następne dni szedł za królem wszędzie, gdzie tamten się udawał. Król cieszył się ze swego nowego sługi, gdyż żaden władca nie mógł się poszczycić takim silnym i gorliwym towarzyszem. Pewnego dnia, kiedy szli przez miasto, usłyszeli, jak dwaj mężczyźni się spierają. Jeden wymyślał drugiemu i życzył mu, aby go diabeł porwał.
Wtedy król przestraszony przeżegnał się. - Dlaczego to czynisz? - zapytał olbrzym. - Tak trzeba robić, kiedy zostaje wspomniane to imię- powiedział cicho król, potem cofnął się i przeżegnał powtórnie.- Bądź zdrów, mój królu - rzekł olbrzym. - Dokąd odchodzisz?- Poszukać tego, którego się boisz, albowiem on musi być mocniejszy niż ty.

I olbrzym odszedł ze smutkiem w oczach.

Znów zatrzymywał ludzi i pytał o diabła, ale każdy się odwracał i uciekał. Olbrzym nie mógł tego zrozumieć. Nie musiał jednak długo szukać. Na pustej drodze ukazał się diabeł w swej czarnej okazałości i dobroduszny olbrzym zapytał: - Czy ty jesteś diabłem? - Tak, to ja.
Potem olbrzym powiedział: - Bądź moim panem.
Szatan skinął głową i znów olbrzym był gotów do służby.
Ale już wkrótce zobaczył, jak jego pan zatrzymał się przerażony. - Musimy iść inną drogą - powiedział ochrypłym głosem. - Dlaczego? - Dlatego - I szatan wskazał na prosty drewniany krzyż, który stał na skraju drogi. Olbrzym spojrzał na krzyż, ale nie dostrzegł w nim nic, co by mogło budzić przerażenie. Była na nim tylko postać biednego człowieka bez odzienia.

Kiedy się odwrócił, diabła już nie było. Olbrzym długo go szukał, ale diabeł znikł bez śladu. Teraz zauważył, że postać na krzyżu ma koronę. Pomyślał więc: Skoro ten tu jest silniejszy niż ten, który właśnie zniknął, wobec tego ten jest królem, temu pragnę służyć. Udał się na poszukiwanie, nie przypuszczając, że szuka Boga. Po jakimś czasie przybył nad szeroką, wzburzoną wodę. Na przeciwległym brzegu klęczał pustelnik przed swoją chatą.

Olbrzym przeszedł w bród rzekę. Pustelnik skończył modlitwę i obserwował olbrzyma. Pobożny człowiek zapytał: - Co cię tu sprowadza? - Szukam króla, który jest mocniejszy od diabła.
Jego wzrok padł na krzyż, pod którym pustelnik się modlił.
Olbrzym powiedział: - To ten człowiek. - To Chrystus, Zbawiciel, którego szukasz. - Jak mam go znaleźć? - Padnij na kolana i módl się.
Pustelnik zobaczył, że olbrzym nie potraf się modlić. Tylko błagalny wzrok zdawał się zdradzać jego stan. - Przyjdzie dzień, kiedy nauczysz się modlić. Tymczasem pozostań u mnie. Jest tu dość pracy dla przewoźnika. Rzeka jest rwąca, a wędrowcy, którzy przechodzą w bród, często muszą zawracać. - Teraz już nie będą musieli - odparł olbrzym wesoło i od razu zabrał się do pracy. Był bardzo zadowolony, ponieważ mógł wykorzystać swoje siły. Jednocześnie jednak czuł się nieszczęśliwy, albowiem służył wszystkim, tylko nie temu, którego szukał.

Pewnego wieczoru olbrzym zamierzał położyć się spać, bo o tak późnej porze nie spodziewał się już żadnego wędrowca. Nagle usłyszał dźwięczny głos. Ktoś wzywał przewoźnika. Zszedł nad rzekę. Stało tam dziecko.- Jestem tu sam. Jak mam dostać się na drugi brzeg? - zapytało dziecko. - Przeniosę cię na plecach. - Nie będzie ci za ciężko?

Wtedy olbrzym uniósł dziecko w górę jak piórko, posadził sobie na plecach, wziął kij i szedł przez ciemną wodę nie czując wcale ciężaru, który dźwigał. Przeszedł niespełna ćwierć drogi i powiedział - Ty ważysz więcej, niż myślałem. Pośród ku rzeki otarł pot z czoła: Chłopcze, czy to ty jesteś taki ciężki, czy ja jestem taki słaby? Nigdy dotąd nie dźwigałem takiego ciężaru.

Szedł powoli opierając się na kiju. Kiedy przeszedł już trzy czwarte drogi, przystanął i jęknął: - Czuję się tak, jakbym niósł na plecach cały świat. - Zdawało mu się, że plecy mu pękną, zanim dotrze do brzegu. Ostatni odcinek drogi wydawał mu się dłuższy niż cała dotychczas przebyta odległość. Każdy krok przychodził mu z wielkim trudem. Wreszcie doszedł do brzegu i zsadził "ciężar" z ramion. Całkiem wyczerpany położył się na trawie. Usłyszał jeszcze, jak dziecko powiedziało: - Krzysztofie! Dźwigałeś na swoich plecach cały świat. Ja stworzyłem świat, ja zbawiłem świat i ja noszę grzechy świata.

Kiedy Krzysztof spojrzał, dziecka już nie było. Teraz już wiedział, kto mu nadał imię i kogo przenosił przez rzekę. Przycisnął usta do miejsca, gdzie stało dziecko i szepnął: - Bądź moim Panem!


Święty Krzysztof
ikona napisana przez Małgorzatę Matyjaszczyk
z którego pozwoliłem sobie ów obraz zaczerpnąć

poniedziałek, 15 lipca 2013

a bit of poetry

The Word
A pen appeared, and the god said:
'Write what it is to be
man.' And my hand hovered
long over the bare page,
until there, like footprints
of the lost traveller, letters
took shape on the page's
blankness, and I spelled out
the word 'lonely'. And my hand moved
to erase it; but the voices
of all those waiting at life's
window cried out loud: 'It is true.'

Ronald Stuart Thomas

piątek, 14 czerwca 2013

czas nie-meta-fizycznie - because we are also what we have lost



"We are well advised to keep on nodding terms with the people we used to be, whether we find them attractive company or not. Otherwise they turn up unannounced and surprise us, come hammering on the mind's door at 4am of a bad night and demand to know who deserted them, who betrayed them, who is going to make amends."
Joan Didion

Najwierniejszy mojej wędrówki towarzysz...
Zawsze był ze mną, lecz gdy byłem młodszy z przodu była nieskończoność, a z tyłu krótka chwila, więc nie zwracałem na niego uwagi. Dziś za mną jest już spora opowieść, całkiem pokaźny ten plecak. A przede mną? Któż to raczy wiedzieć... :)  A mój towarzysz najwierniejszy jest wciąż ze mną, bez zdenerwowania, bez pośpiechu - tik tak, tik tak, umykają sobie sekundy, minuty a potem godziny. Plecak spakowany, bilet kupiony. I jakiś mało konkretny ten horyzont. I wciąż nie znam kursu, choć kompas skalibrowany jest już doskonale... Przyśpieszę, a Czas tak samo spokojny obok mnie podąża spacerowym krokiem.

 "Porque tambien somos lo que hemos perdido"