sobota, 31 marca 2012

Ballad of the Goodly Fere




Ha' we lost the goodliest fere o' all
For the priests and the gallows tree?
Aye lover he was of brawny men,
O' ships and the open sea.

When they came wi' a host to take Our Man
His smile was good to see,
"First let these go!" quo' our Goodly Fere,
"Or I'll see ye damned," says he.

Aye he sent us out through the crossed high spears
And the scorn of his laugh rang free,
"Why took ye not me when I walked about
Alone in the town?" says he.

Oh we drank his "Hale" in the good red wine
When we last made company,
No capon priest was the Goodly Fere
But a man o' men was he.

I ha' seen him drive a hundred men
Wi' a bundle o' cords swung free,
That they took the high and holy house
For their pawn and treasury.

They'll no' get him a' in a book I think
Though they write it cunningly;
No mouse of the scrolls was the Goodly Fere
But aye loved the open sea.

If they think they ha' snared our Goodly Fere
They are fools to the last degree.
"I'll go to the feast," quo' our Goodly Fere,
"Though I go to the gallows tree."

"Ye ha' seen me heal the lame and blind,
And wake the dead," says he,
"Ye shall see one thing to master all:
'Tis how a brave man dies on the tree."

A son of God was the Goodly Fere
That bade us his brothers be.
I ha' seen him cow a thousand men.
I have seen him upon the tree.

He cried no cry when they drave the nails
And the blood gushed hot and free,
The hounds of the crimson sky gave tongue
But never a cry cried he.

I ha' seen him cow a thousand men
On the hills o' Galilee,
They whined as he walked out calm between,
Wi' his eyes like the grey o' the sea,

Like the sea that brooks no voyaging
With the winds unleashed and free,
Like the sea that he cowed at Genseret
Wi' twey words spoke' suddently.

A master of men was the Goodly Fere,
A mate of the wind and sea,
If they think they ha' slain our Goodly Fere
They are fools eternally.

I ha' seen him eat o' the honey-comb
Sin' they nailed him to the tree.
Ezra Pound

środa, 7 marca 2012

Amerykańskich (idiotycznych) przepisów ciąg dalszy


Kilka dni temu w USA odbyła się coroczna nominacja laureatów nagrody Stella Awards. Została ona utworzona na cześć 81-letniej staruszki Stelli Liebeck, która w 1992 roku poparzyła się gorącą kawą z McDonalda. Stella, siedząc na miejscu pasażera w samochodzie swego wnuka zdjęła plastikową pokrywkę z kubka i umieściła go między nogami. W momencie, kiedy samochód ruszył z miejsca kawa się rozlała, powodując u pani Stelli oparzenia trzeciego stopnia. Bar musiał zapłacić jej  odszkodowanie powyżej 2 milionów dolarów.

Stella Awards premiuje charakterystyczne dla amerykańskiej mentalności tupet i hucpę.
Hucpa jest określeniem żydowskim, które zdefiniować można następująco: zabić rodziców i prosić sąd o łagodny wymiar kary ze względu na sieroctwo.


Zatem, na siódmym miejscu w gronie laureatów uplasowała się Kathleen Robertson z teksańskiego Austin. Sąd przyznał jej 80 tys. dol. odszkodowania, bo potknęła się o dziecko pałętające się po sklepie meblowym i złamała rękę. Dzieciak był jej.

Carl Truman, 19-latek z Los Angeles (miejsce szóste), oskarżył sąsiada, że przejechał mu samochodem po ręce. Sąd nakazał sąsiadowi zabulić 74 tys. plus koszty medyczne. Truman kradł właśnie dekle na koła i nie zauważył, że sąsiad jest w aucie i znienacka ruszył.

Na swym przestępstwie wzbogacił się w aureoli amerykańskiego prawa także Terrence Dickson z Pensylwanii. Wychodził przez garaż z domu, do którego zwyczajnie się włamał. Automatyczne drzwi nie chciały się otworzyć, a drzwi do domu pochopnie zatrzasnął. Pan Dickson spędził w garażu tydzień, odżywiając się przechowywaną tam Coca-Colą i chrupkami dla psów. Wytoczył proces okradzionym właścicielom z tytułu doznanych cierpień psychicznych. Sąd zaaprobował jego punkt widzenia i firma ubezpieczająca dom musiała zapłacić pół miliona dolców.

Miejsce czwarte w poczcie nagrodzonych zajął Jerry Williams z Little Rock w Arkansas: pies sąsiada ukąsił go w tyłek. Sąd wycenił ból na 14500 dol. plus koszty leczenia. Pies był za ogrodzeniem, przez które Williams zwyczajnie przelazł. Dostałby wyższe odszkodowanie, gdyby nie fakt, że sąd uznał, iż pies miał prawo się wnerwić, bo dostał kilka strzalow z wiatrówki Williamsa.

Amber Carson z Lancaster w Pensylwanii - miejsce trzecie, Wychodząc z restauracji, pośliznęła się na rozlanym napoju i złamała kość ogonową. Knajpa musiała wypłacić jej 113500 dol. odszkodowania. Skąd się wziął płyn na podłodze? Tuż przed wypadkiem pani Amber chlusnęła nim w twarz swego chłopaka, z którym się właśnie kłóciła.

Na drugim miejscu uplasowała się Kara Walton, mieszkanka Claymont w stanie Delaware. Oskarżyła klub nocny o stratę dwu siekaczy. By uniknąć opłaty za wstęp (3,5 dol.), Kara wspinała się przez okienko klozetowe i spadając, wybiła sobie dwa kły. Właściciel klubu za karę musiał jej zapłacić 12 tys. plus koszty dentystyczne.

I na pierwszym miejscu mamy rodaczkę, panią Mary Grazinsky z Oklahoma City. Niewiasta nabyła nowy autobus campingowy Winnebago. Podczas pierwszej podróży ustawiła na tempomacie prędkość 120 km/godz. po czym wstała zza kierownicy i udała się na tył pojazdu, by przyrządzić sobie kanapkę. Niestety, autostrada zdradziecko skręciła, pojazd zjechał, rozbił się i przekoziołkował. Oburzona pani Grazinsky stwierdza w pozwie, że wytwórca nie ostrzegł w instrukcji obsługi, iż nie można oddalać się od kierownicy podczas jazdy. Sąd odniósł się do tego z pełnym zrozumieniem - Grazisky dostała milion 750 tys. dol. i nowy autobus. Od tego czasu firma Winnebago uświadamia amerykańskich użytkowników, że podczas jazdy nalezy siedzieć za kierownicą.

wtorek, 7 lutego 2012

my home - my refuge

every Englishman's home (or occasionally, house) is his castle...

and what about Englishwomen? ;)


środa, 1 lutego 2012

o żeglarstwie i życiu - lekcja przetrwania


Żeglarstwo uczy, że demokracja ma bardzo ograniczone zastosowanie w życiu społecznym, a przede wszystkim uczy, że skuteczne dążenie do określonego celu grupy ludzi wymaga hierarchii między nimi. Żeglarstwo jest doskonałym treningiem pozwalającym w praktyce poznać jak ważna jest dominacja i podporządkowanie w stosunkach międzyludzkich. Kto nie potrafi zdecydowanie, szybko i odpowiedzialnie wydawać rozkazów i nie zdoła podporządkować sobie załogi, tego jacht pływa po prostu gorzej: wolniej i bardziej niebezpiecznie. Również załogant-buntownik nie wykonujący poleceń kapitana stwarza zagrożenie dla całej załogi i jachtu - nawet, jeśli nie wykonuje polecenia, które wydaje się głupie i bezsensowne. Z kapitanem, który wydaje głównie głupie rozkazy po prostu nikt nie pływa, a dobry kapitan może czasem wydać głupi rozkaz i ważne jest by go nawet wtedy posłuchać.
Żeglarstwo uczy też sposobu wydawania rozkazów: są sytuacje, gdy rozkaz musi być krótki, zwięzły, sformalizowany, głośno wypowiedziany i wymagający potwierdzenia wykonania. Ale często jest też tak, że rozkaz powinien mieć formę prośby - jest wtedy dużo bardziej skuteczny. I właśnie dlatego żeglarstwo uczy w sposób najlepszy stosunku między podwładnym i przełożonym.
W każdym razie, niezależnie od formy wydawania rozkazu, żeglarstwo pokazuje, że system hierarchiczny jest dużo sprawniejszy niż demokracja. Dlatego żeglarstwo jest sportem monarchistów i arystokratów ducha.


Żeglarstwo pozwala człowiekowi poczuć pełnię człowieczeństwa - działa na wszystkie zmysły. Żeglarz łączy w sobie sprawność fizyczną ze sprawnością umysłową. Dobry żeglarz musi być tak silny jak bokser czy podnoszący ciężary, tak zwinny jak gimnastyk czy piłkarz, tak wytrzymały jak maratończyk i tak inteligentny jak szachista czy brydżysta. I na dodatek dobry żeglarz ma dużo wiedzy i doświadczenia - musi być psychologiem, historykiem, matematykiem, lingwistą, geografem, meteorologiem, mechanikiem, lekarzem, kucharzem, biologiem itd...
Żeglarstwo pozwala człowiekowi poczuć przyrodę i zrozumieć ją najpełniej. Poznać jej kaprysy i okiełznać ją - zachowując pełen dla niej szacunek.
Żeglarstwo daje człowiekowi możliwość wyżycia się i intensywnego odczuwania emocji w trudnych momentach sztormu i jednocześnie daje możliwość odpoczynku, wyciszenia się oraz długiego i spokojnego przemyślenia wielu trudnych spraw w czasie flauty.
Żeglarstwo daje człowiekowi pełnię wolności - pozwala ją poczuć bezpośrednio zmysłami, ale jednocześnie wyrabia poczucie obowiązku. Żeglarstwo w sposób doskonały potrafi uzmysłowić człowiekowi związek między wolnością a obowiązkiem. Uczy, że prawdziwa wolność to nie jest brak zasad i ograniczeń.
Żeglarstwo uczy też człowieka panować nad rzeczami wielkimi i ciężkimi, posiadającymi dużą inercję i intensywnie wrośniętymi w prawa natury.


Aby w pełni poczuć ciężar, inercję i powolny majestat trzeba zaształować się na odpowiednio ciężką krypę - wtedy czuje się to wszystkimi zmysłami. Dużo balastu, ciężki kil, brak jakiegokolwiek napędu mechanicznego, grube sztormowe żagle, skrzypiący szturwał, ciężka kotwica na windzie, bawełniane liny, drewniany kadłub, takielunek gaflowy - to jest to! To widać słychać i czuć! A na dodatek przy manewrach niezwykle intensywnie zaangażowany jest rozum. Ale bywają też sytuacje szybkie, wymagające refleksu - czuć szybkość przyrody.
Żeglarstwo w sposób najdoskonalszy uczy człowieka kierowania obiektami poruszającymi się w przestrzeni. Samochód czy samolot nie daje takiego bogactwa czynników wpływających na sterowanie danym obiektem. Żaden powolny prostopadłościenny wrak nie zastąpi ciężkiej, majestatycznej krypy. Żaden drobny intuicyjny ruch kierownicą czy zmiana biegów, czy nawet rozruch korbą nie zastąpi nieskończonego bogactwa manewrów żaglami, ruchów sterem, kombinacji z kotwicą, manipulacji wiosłami czy bosakiem, odchodzenia od, i dochodzenia do kei, pracy na fali, wywieszania flagi czy komunikacji przez radio. Decyzje podejmowane na wodzie mogą wywołać natychmiastowy skutek, ale mogą mieć też znaczenie dalekosiężne liczone w tygodniach, a nawet latach.


Woda stwarza o wiele większe bogactwo sytuacji niż ląd. Przygody lądowe nie umywają się do przygód wodnych. Droga jest dla hipisów czy innych mięczaków, woda jest dla twardzieli - wyzwala z człowieka wszystko co w nim wartościowe. Tylko na wodzie można poczuć pełnię człowieczeństwa.
Pływanie to pełnia wolności - wolności w nieskończonej ilości wymiarów. Na drodze można poczuć wolność tylko przez szybkość, a w samolocie przez szybkość i przeciążenia. Na wodzie jest i szybkość i powolność, jest głębokość i wysokość, monotonne kiwanie i gwałtowne porywy, można płynąć z wiatrem i można płynąć pod wiatr - a przede wszystkim wodą można przewieść duży ładunek w niemal każdy zakątek Ziemi.
Reasumując: żeglarstwo jest najbardziej konserwatywnym sportem przeznaczonym dla arystokratów ducha. Dobry żeglarz jest odporny na wszelką propagandę politycznej poprawności i jest prawicowcem. Lewacy boją się wiatru i wody (szczególnie święconej). Żaden inny sport nie jest tak doskonale dopasowany do charakteru prawicowca i żaden inny sport nie kształtuje postaw prawicowych tak jak żeglarstwo.

wyszperane w sieci... :)


niedziela, 29 stycznia 2012

USA - kraj przepisów


Jak donosi "Los Angeles Times", zgodnie z przyjętym właśnie rozporządzeniem, jeśli pies będzie hałasować przez co najmniej dziesięć minut, policjanci w LA będą mogli ukarać jego właściciela mandatem w wysokości 250 dolarów. Drugie przewinienie futrzaka ma kosztować już 500 dolarów, a psiarze, którzy będą mieli pecha posiadania czworonożnego buntownika, zostaną ukarani mandatem w wysokości 1000 dolarów.

W samej Kalifornii obowiązuje też zapis, który zabrania zwierzętom publicznych godów w odległości mniejszej niż 1500 stóp (niecałe 500 metrów) od tawerny, szkoły lub miejsca kultu.
W gronie osobliwych przepisów jest też zakaz przewożenia małp na tylnym siedzeniu samochodu przez mieszkańców Massachusetts, zakaz budzenia niedźwiedzi na Alasce tylko po to, żeby zrobić im zdjęcie, czy obowiązek uzyskania licencji myśliwego, zanim rozstawi się pułapki na myszy, wprowadzony w Kalifornii i w Cleveland w Ohio.
Z kolei na Florydzie, jeśli słoń zostanie przywiązany do parkometru, to należy wnieść za niego taką samą opłatę jak za samochód.

Oczywiście można potem próbować przekonywać w sądzie, że słoń nie jest pojazdem.


* * *
"Wystarczy żeby dobrzy ludzie nic nie robili, a zło zatriumfuje."

"Wolność bez mądrości i cnoty? To jest zło największe z możliwych."
- Edmund Burke