niedziela, 2 sierpnia 2009

początek wakacji 2009

Hej! Żegnaj dobry porcie, kochanko, żono też,
Znów stary diabeł - Morze - upomniał o mnie się!
Znów pod nogami dechy pokładu będę czuł
I z perty znów spoglądał tam te parę pięter w dół!

jeszcze tylko Keflavik,
potem Berlin, Poznań, Piwniczna
i... Sukosan ponownie...
rok zatoczył koło i za kilka godzin znów moje oko ucieszy widok masztów i smukłych kadłubów cumujących w Marina Dalmacija, a sam doczekać się już nie mogę tych przyjemnych temperatur powyżej 30 C :)
Ahoy!

sobota, 4 lipca 2009

the rain will fall, the grass grow green and life, it begin again

Sing and I will hear you
No matter where you are
A song to light the darkest night
And guide me from afar
And I will never
Be afraid
Now I know you're somewhere
You're everywhere to me
The warming of the sun
Upon the earth beneath my feet
And when the rain falls down
You tell the story
And I will hear you
Always near you
By the Boab tree

bo kto chce zachować swoje życie, ten je straci...
a kto pokonuje własny egoizm, żyje dla kogoś, poświęca się, traci swoje życie, ten prawdziwie będzie żyć na wieki...

piątek, 3 lipca 2009

Volvo Ocean Race 2008/2009


zwycięzcą klasyfikacji generalnej regat został Ericsson 4, dowodzony przez Torbena Graela. „Sądzę, że mamy mieszane uczucia bo wiemy, że to już koniec tego projektu. To zabawne ponieważ wcześniej z wieloma członkami załogi nawet się nie znaliśmy a teraz jesteśmy dla siebie braćmi. Teraz każdy z nas pójdzie swoją drogą...” - mówił po wyścigu Grael...
skąd ja to znam?
Volvo Ocean Race rozpoczął się 4 października ubiegłego roku w hiszpańskim Alicante. mety etapów ulokowane były w Kapsztadzie(South Africa), Kochi (Indie), Singapurze, Qingdao (Chiny), Rio de Janeiro (Brazylia), Bostonie (USA), Galway (Irlandia), Sztokholmie (Szwecja) i Sankt Petersburgu. uczestniczyło osiem jednostek: „Puma” (USA), „Ericsson 3” i „Ericsson 4” (Szwecja), „Telefonica Black” i „Telefonica Blue” (Hiszpania), „Green Dragon” (Irlandia), „Delta Lloyd” (Holandia), „Team Russia”. ogółem w czasie 9 miesięcy regat jachty pokonały ponad 37 000 mil morskich. każda załoga składała się z 11 członków, którzy spędzali ze sobą ponad 30 dni i nocy w czasie każdego z poszczególnych etapów regat.

klasa Volvo Open 70 to arystokracja wśród jachtów sportowych. są to najszybsze oceaniczne jednokadłubowe jachty na świecie - osiągają ponad 40 węzłów (około 75 km/godz). ale największym bajerem w tej kosmicznej konstrukcji jest tzw. uchylny kil (canting keel), który może odchylać się o 40 stopni na prawą lub lewą burtę w zależności od halsu, zwiększając stabilność łódki i przyczyniając się wydatnie do wzrostu prędkości. kadłub jest wykonany z włókna szklanego (glass fibres), włókna węglowego (carbon fibres) oraz włókien aramidowych (aramid fibres) z których też produkuje się kamizelki kuloodporne, warstwy zabezpieczające w ubraniach dla strażaków, lotników, kierowców rajdowych i astronautów. oprócz tego z aramidów produkuje się pręty, z których konstruuje się maszty jachtów, kije narciarskie i inne elementy wymagające dużej odporności mechanicznej. do najbardziej znanych aramidów zalicza się: kevlar, twaron, nomex oraz technorę. nie dziwi zatem nikogo fakt, że kadłub wraz z takielunkiem jest bardzo lekki - waży zaledwie 6,8 tony ale ma wytrzymałość podobną do kadłuba stalowego. cały jacht, wraz z balastem waży 12,5 t (w tym balast wodny – do 1,2 tony).


a teraz trochę o osiągach i rekordach w tej klasie...
In October 2008 the yacht Ericsson 4 officially travelled 596.6 nautical miles in 24 hours. Skipper Torben Grael and his crew made the record on the first leg of the 2008-2009 Volvo Ocean Race. They sailed Ericsson 4 hard as a strong cold front hit the fleet, bringing winds approaching 40 knots, and propelling the yacht at an average speed of 24.8 knots... nieźle, co? ;)
chyba mam marzenie... różne koła sterowe już trzymałem... jednego mi jeszcze brakuje... ;) może przydałby im się kapelan???


PS. zdjęcia jachtu "Ericsson 4" pochodzą z oficjalnej strony tego teamu.
PS2. wielkie dzięki Mariusz za prezent - Ty wiesz, jak uradować moje serce ;)

czwartek, 2 lipca 2009

małe zmiany mojej aktywnosci...


na czas wakacji postanowiłem nieco "utajnić" mojego bloga...
żeby mnie nikt nie śledził...
po wakacjach pewno powrócę do otwartej opcji tego "arcydzieła" ale póki co wstęp na moją stronę mają tylko wybrani, tzn tylko ci, którzy otrzymają moje zaproszenie :)
czujcie się zatem wyjątkowo wyróżnieni ;)

wtorek, 30 czerwca 2009

zew natury, czyli o powrocie do korzeni, do instynktów pierwotnych


nieprawdopodobnie mocne są takie doświadczenia. właściwie już zapomniałem jakie to uczucie, kiedy mężczyzna wraca z polowania... :) zwykle do domu mężczyzna dziś przynosi kasę jako ekwiwalent efektów polowania. jakie to żałosne... zero przygody, zero ryzyka, zero adrenaliny... ale dzikie serce tęskni za przygodą... i dziś właśnie takiego cudownego uczucia doświadczyłem. rano wypłynęliśmy na morze. małe poszukiwania i rzucamy przynętę do wody, a za chwilę zarzucamy haczyki... głębokość 70 metrów, powolne oczekiwanie... i nagle dawka adrenaliny... biorą... Krispin pierwszy się cieszył zdobyczą - wyciągnął dorsza o długości 80 cm i wadze prawie 3 kg, nieźle... ja musiałem na swój moment poczekać chwilę dłużej... ale radość była duża kiedy i ja poczułem opór i powoli na pokład wyciągnąłem rybkę o wdzięcznej nazwie isa. troszkę mniejszą co prawda niż dorsz Krispina ale... zawsze to sukces. no i radość powrotu do domu, kiedy przynosisz coś, co można zjeść a sam masz dużą dawkę adrenaliny i super zabawę... małe męskie szczęście ;) myślę, że podobnie musieli się czuć moi przodkowie wracając do domów ze zdobyczą, która mogła nakarmić rodzinę przez jakiś czas... i tak oto moje pierwotne instynkty zostały nasycone...