sobota, 10 kwietnia 2010

[*]

sobota, godzina 10:56 czasu moskiewskiego, kilkaset metrów do pasa lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem to czas i miejsce największej tragedii w historii współczesnej Polski. i znów w okolicach Katynia ginie elita naszego narodu. tak, jak 70 lat temu, choć tym razem okoliczności są zgoła inne.

Ofiara jest wszakże jednakowa. najwyższa. życie człowieka...
"A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, jak kamienie..."

niedziela, 4 kwietnia 2010

Z-martwych-wstająco

Bóg przede wszystkim jest życiem, a dopiero potem miłością, miłosierdziem czy mądrością.

I, the Lord of sea and sky, have heard my people cry
All who dwell in dark and sin my hand will save.
Whom shall I send?

Here I am Lord
Is it I Lord?
I have heard you calling in the night
I will go Lord if you lead me
I will hold your people in my heart.

sobota, 3 kwietnia 2010

schodzącemu z Golgoty

czy Bóg może przegrać?
to pytanie ma bardzo szeroki kontekst. dotyczy każdej sytuacji, gdy stajesz wobec jakiegoś wyboru, kiedy podejmujesz jakąś decyzję.
gdyby misja Jezusa zakończyła się w Wielki Piątek na krzyżu, istotnie można by mówić o najsmutniejszym, najbardziej ponurym dniu w dziejach ludzkości.
wyobraź więc sobie, że stoisz na Golgocie w sytuacji ukrzyżowania. to wszechogarniające poczucie bezsilności – chyba dobrze Ci znane - napełnia lękiem... widzisz, jak przygotowują Jezusa do krwawego widowiska, ale liczysz na cud bo nic innego nie możesz już zrobić. być może nachodzi cię myśl, że może jednak on nie nastąpi, skoro już doszło do tego upokarzającego skazania.
ludzka bezsilność wobec zła bywa porażająca...
i nagle przychodzi Ci myśl, że jesteś świadkiem spisku elit, brutalnego pokazu siły miejscowej „lewicy” i „prawicy” wobec Człowieka niewysłowionej dobroci i sprawiedliwości. Człowieka, który miał zmienić życie nas samych, naszego ludu i całego świata. obserwujesz, jak powoli gaśnie, a sprawcy jego skazania cynicznie się z niego naigrawają. ziemię ogarnia ciemność.
co się stanie za godzinę, co będzie jutro? czy na Ziemię powróci jeszcze światło?
Wielki Piątek nie jest jednak końcem. krzyż nie jest znakiem klęski, lecz znakiem zwycięstwa. chwilę to trwało, ale w końcu nadszedł poranek Zmartwychwstania.
Chrystus cierpiał, aby pokonać cierpienie. Jezus umarł, aby pokonać śmierć. przez krzyż dokonało się przejście ze świata, na którym na pozór panowało zło, do świata, w którym wszystko znów jest na swoim miejscu, a miłość jest najwyższą i niezaprzeczalną wartością.
Krzyż pokazuje, że dla miłości nie ma niczego niemożliwego.
Tym, czego człowiek bardzo potrzebuje jest czas, który daje dystans...

piątek, 2 kwietnia 2010

Wielkopiątkowe zamyślenie...

wyszperane gdzieś w necie.

W Jordańskim Królestwie Haszemidzkim, w maleńkim miasteczku zwanym Mafraq, dwóch młodych Beduinów wdało się w bójkę, upadając w furii na ziemię. Jeden chłopak wyciągnął nóż, ugodził nim śmiertelnie drugiego. Przerażony uciekał przez wiele dni przez pustynię, uciekał przed żądnymi zemsty krewnymi zabitego, uciekał, by znaleźć beduiński azyl, „namiot schronienia”, ustanowiony przez prawo dla tych, którzy zabijają przypadkiem lub w gniewie. W końcu dotarł do czegoś, co mogło okazać się schronieniem - do obozowiska czarnych namiotów wędrownego szczepu. Rzucił się do stóp jego przywódcy, wiekowego szejka, i błagał go: „Zabiłem w gniewie; błagam o twą opiekę; proszę o azyl twego namiotu”.
„Jeśli Bóg tak chce”, odpowiedział starzec, „udzielam ci go tak długo, jak długo z nami pozostaniesz”.
Kilka dni później szukający pomsty krewni wytropili zbiega w jego schronieniu. Zapytali szejka: „Widziałeś tego człowieka? Jest tutaj? Chcemy go dostać w swoje ręce”.
„Jest tutaj, ale nie dostaniecie go”.
„On zabił, a my, najbliżsi krewni zabitego, ukamienujemy go zgodnie z prawem”.
„Nie zrobicie tego”.
„Żądamy wydania go!”
„Nie. Chłopiec jest pod moją opieką. Dałem swe słowo, obietnicę azylu”.
„Ale ty nie rozumiesz. On zabił twego wnuka!”
Wiekowy szejk zamilkł. Nikt nie ośmielił się przemówić. Potem, z widocznym bólem, z palącymi łzami na twarzy, starzec wstał i bardzo powoli rzekł: „Mój jedyny wnuk - nie żyje?”
„Tak, twój jedyny wnuk nie żyje”.
„Zatem”, powiedział szejk, „zatem ten chłopiec będzie moim synem. Przebaczam mu i będzie z nami mieszkał jako jeden z mojej rodziny. Idźcie już; na tym koniec”.

czym jest przebaczenie?
aktem woli...
zaniechaniem zemsty...
pragnieniem dobra...

Kalwaria jest szczytem miłosierdzia, Kalwaria sama jest Bożym wołaniem o przebaczeniu. przebaczenie Kalwarii to ogromne, cudowne dzieło pojednania które umożliwia jedność i harmonię, istniejącą od początku dzieła Stworzenia. a wiec znowu, jak w Edenie, mogę być jedno z moim Bogiem w serdecznej miłości, uczestniczyć w życiu Ojca, Syna i Ducha Świętego obecnego we mnie. a dalej, przy pomocy łaski Chrystusa mogę być jedną, całą osobą, spokojnego ducha pomimo nieszczęsnych słabości, już nie rozdarty wewnętrznie przez szatana, przez grzech, przez swoje „ja”. dzięki mocy Ducha Świętego mogę wykorzenić drobne animozje i nieludzkie nienawiści, które rozczłonkowują rodzinę ludzką, potrafię kochać moje siostry i braci, tak jak Chrystus ukochał i kocha mnie. wreszcie staję się rządcą Bożego stworzenia, a nie jego despotycznym władcą, troszczę się o dzieła Boże, o których Bóg powiedział, że wszystko, co stworzył było bardzo dobre...

sobota, 6 marca 2010

Szczęście? Nieszczęście?

Stary człowiek i jego syn pracowali na małej farmie. Mieli tylko jednego konia, który ciągnął ich pług. Pewnego dnia koń uciekł.
– Jakie to straszne – współczuli sąsiedzi. – Co za nieszczęście.
– Kto to wie, czy to nieszczęście, czy szczęście – odpowiadał farmer.
Tydzień później koń powrócił z gór, przyprowadzając ze sobą do stajni pięć dzikich klaczy.
– Co za niesamowite szczęście! – mówili sąsiedzi.
– Szczęście? Nieszczęście? Kto wie? – odpowiadał starzec. Następnego dnia syn, próbując ujeździć jedną z dzikich klaczy, spadł z niej i złamał nogę.
– Jakie to straszne. Co za nieszczęście! – mówiono.
– Nieszczęście? Szczęście?
Przyszło wojsko i wszystkich młodych mężczyzn zabrano na wojnę. Syn farmera był nieprzydatny, więc pozostał.
– Szczęście? Nieszczęście?
– Wszystko ma swój cel...
Czy cierpienie uszlachetnia? Niekoniecznie, jedno jest pewne, cierpienie zawsze zmienia. Jeśli cierpisz stajesz się człowiekiem, jeśli jeszcze dotąd nie cierpiałeś to nie wiadomo kim jesteś...
Jakąś tajemnicą pozostaje fakt, że takie za-wszelką-cenę zrealizowane pragnienie zawsze obracają się przeciwko...
A jednak wciąż są tacy, co to za-wszelką-cenę dążą do osiągania swoich celów.


If God had a name, what would it be?
And would you call it to his face
If you were faced with him in all his glory?
What would you ask if you had just one question?
just ONE question?